– Wyrok mnie satysfakcjonuje. Nie było moim celem karanie kogokolwiek. Chciałam zwrócić uwagę opinii publicznej na hejt w internecie i to się udało – skomentowała ten wyrok dla portalu Scheuring-Wielgus.
Międlar w uzasadnieniu wyroku dopatrzył się sporej relatywizacji w kwestii eugeniki i aborcji.
W sierpniu 2016 roku będąc wtedy duchownym Zgromadzenia Księży Misjonarzy, umieścił on na Twitterze wpis o posłance: “Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?”.
– Jeżeli sąd uznał, że znieważające jest przypisanie komuś, że jest zwolennikiem islamizacji, to sąd uznał, że islam jest złem, z czym się akurat zgadzam. Będę się odwoływał od wyroku, ale najpierw wnoszę o przesłanie uzasadnienia wyroku – powiedział Międlar Onetowi.
Sąd uznał, że wpis nie spełnia znamion nawoływania, bądź pochwalania przestępstwa, jak również nie zawiera groźby.
– Przede wszystkim fragment wpisu nie zawiera żadnego polecenia lub rozkazu. (…) W ocenie sądu nie ma żadnych podstaw, by przyjąć, iż oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim nawoływania do popełnienia zbrodni zabójstwa pokrzywdzonej czy tez popełnienia innego przestępstwa na jej szkodę – uzasadniła swój wyrok sędzia Agnieszka Modzelewska (cytat za Onetem).
Joanna Scheuring-Wielgus powiedziała portalowi, że nadal będzie zajmować się sprawą mowy nienawiści w internecie i wkrótce przedstawi w Sejmie projekt ustawy, która ma pomóc w walce z tym zjawiskiem. Miałaby ona wprowadzić instytucję tzw. ślepego pozwu i umożliwiałaby skierowanie do sądu pozwu bez podania danych osobowych sprawcy.
– Sąd niejako wyręczyłby obywatela, zwracając się do dostawcy internetu czy innych podmiotów, i ustalił dane osobowe. Dalej proces toczyłby się tak, jak każdy inny – powiedział Onetowi mecenas Marcin Oźminkowski.











